Stoisz przed swoim 10-letnim żywopłotem z tui lub ligustru i chce Ci się płakać? U góry piękna, zielona ściana, a na dole – do wysokości metra – kompletna katastrofa. Same suche, brązowe patyki, prześwity i widok na całe podwórko sąsiada. Pierwsza myśl, jaka przychodzi do głowy większości właścicieli ogrodów: „Trzeba to wszystko wykopać, wydać fortunę na koparkę, kupić nowe sadzonki i czekać kolejne 10 lat, aż urośnie”.
Jako praktyk powiem Ci krótko: zatrzymaj się i zrób trzy kroki w tył. Zanim podejmiesz drastyczną decyzję i zrujnujesz swój portfel, spójrz na ten żywopłot szerzej i z zupełnie innej perspektywy. Bardzo często to, co wydaje się bezużytecznym błędem natury, można przekuć w luksusowy, nowoczesny szpaler, którego pozazdroszczą Ci wszyscy w okolicy.
Oto brutalnie szczery przewodnik, jak uratować stary żywopłot.
Musimy zacząć od twardych faktów botanicznych. Jeśli Twój stary żywopłot z tui (Thuja) wyłysiał na dole i odsłonił martwe, zdrewniałe części, one już nigdy same z siebie nie puszczą zielonych pędów. Tuja to nie cis – cis potrafi odbić z gołego, starego drewna, tuja niestety tego nie potrafi.
Co w takiej sytuacji robi większość książkowych „doradców”? Rozkłada ręce i każe sadzić nowe rośliny. A jakie jest moje rozwiązanie? Stworzenie nowoczesnego szpaleru na pniach.
Kiedyś jeden z moich klientów pokazał mi ze śmiechem zdjęcie żywopłotu i mówi: „Patrz, co moja żona zrobiła z tymi tujami, wygoliła je od dołu!”. Spojrzałem na to fachowym okiem i odpowiedziałem całkowicie poważnie: „Spójrz na to z drugiej strony. To wygląda naprawdę spoko i to jest świetne rozwiązanie!”. Dopiero wtedy klient złapał dystans, zastanowił się i przyznał mi rację.
Zamiast walczyć z naturą, robimy z żywopłotu elegancką, zieloną ścianę uniesioną na czystych, gładkich konarach do wysokości około metra. Wygląda to niezwykle nowocześnie i ekskluzywnie. Zazwyczaj do tej wysokości i tak masz ogrodzenie, które zasłania Cię od wścibskich oczu, a powyżej metra masz idealną, gęstą ścianę zieleni.
Chirurgiczna precyzja: Łapiesz za ostry sekator ręczny i bardzo dokładnie wygalasz wszystkie drobne gałązki, odrosty i suche wąsy od dołu do wysokości ok. 1 metra.
Zasada jednego kroku w przód: Cięcia muszą być jak najbliżej głównego pnia, aby konary były idealnie czyste. Ważna uwaga: Przed odcięciem każdej kolejnej gałęzi spójrz wyżej! Musisz uważać, czy wycięcie danego pędu nie spowoduje nagle wielkiej dziury w tej zielonej ścianie, która zaczyna się powyżej metra.
Zostaw korę w spokoju: Pod żadnym pozorem nie kombinuj ze zdrapywaniem czy czyszczeniem starej kory z pni. Kora to naturalna tarcza obronna drzewa. Dokładne wycięcie gałązek w zupełności wystarczy, by pnie wyglądały estetycznie i zdrowo.
Jeśli Twój stary, łysy od dołu żywopłot jest liściasty, masz dwa wyjścia. Możesz zrobić z niego wspomniany wyżej szpaler na pniach albo wykorzystać jego największą broń: potężny, stary układ korzeniowy.
Stary ligustr czy grab ma w ziemi gigantyczną „pompę” energetyczną. Jeśli zetniesz go drastycznie nisko nad ziemią, cała ta siła pójdzie w nowe pędy. Przyrosty roczne są potężne i na efekty nie czekasz latami! Stary ligustr po odmłodzeniu potrafi wystrzelić nawet o 80-100 cm w jeden sezon, a grab o 50-70 cm, krzewiąc się od samej ziemi jak szalony.
Termin (Marzec): Drastyczne cięcie odmładzające na wysokość ok. 30 cm robimy wyłącznie w marcu, zanim ruszą soki. Jeśli zrobisz to później, drzewo (szczególnie grab) „zapłacze się” na śmierć – z ran zacznie uciekać woda i składniki odżywcze, a roślina drastycznie osłabnie.
Zmuszanie do zagęszczania (Czerwiec): Gdy wczesnym latem nowe pędy wystrzelą na 45-50 cm, nie pozwól im rosnąć na dziko! Przytnij je o połowę (do wysokości ok. 25-30 cm od miejsca odbicia). Dzięki temu z każdego pędu wyrosną kolejne 2-3 gałązki i dół znowu zrobi się gęsty jak szczotka.
Dieta i podlewanie: Po takim szoku roślina potrzebuje mnóstwa wody w czasie suszy. W kwietniu i maju warto dać jej kopa nawozem azotowym (np. saletrą), na początku lata ustabilizować nawozem wieloskładnikowym, a od sierpnia kategorycznie zaprzestać podawania azotu, by młode gałęzie zdążyły zdrewnieć przed zimą.
Bez względu na to, czy robisz szpaler na pniach, czy formujesz tradycyjny żywopłot, musisz zadbać o jego wnętrze. W starych tujach zalegają kilogramy brązowego, sypiącego się suszu i starych igieł.
Złota zasada: Nieporządek w tui to jak nieporządek w domu – po prostu nie powinno go tam być. Taki zbity, brązowy filc, gdy zmoknie od deszczu, nie ma jak wyschnąć. To idealne, wilgotne środowisko dla groźnych chorób grzybowych.
Przed przystąpieniem do pracy weź mocną dmuchawę spalinową i porządnie wydmuchaj cały ten syf ze środka krzewów. Roślina wreszcie dostanie dopływ świeżego powietrza i światła, a Ty będziesz miał czyste pole do działania.
Gdy wyczyścisz już pnie na wysokość metra, musisz zagospodarować dół. Wielu ludzi kusi, by wysypać tam modne, białe lub szare kamyczki dekoracyjne. Ostrzegam: to pułapka!
Tuja z czasem zawsze zacznie zrzucać stare igły i śmiecić. Te drobne igiełki wpadną między kamienie, a wyciąganie ich stamtąd to prawdziwy koszmar. Najbardziej rozsądnym, sprawdzonym i pięknym rozwiązaniem jest po prostu zwykły, zadbany trawnik pod tujami. Świeża ziemia, dobra porcja nasion trawy, a potem wystarczy raz na jakiś czas wziąć zwykłe grabki i w kilka minut zebrać to, co spadło z drzew. Soczysta zieleń trawy genialnie kontrastuje z czystymi, pionowymi pniami. Efekt takiej pracy możesz zresztą zobaczyć na własne oczy na zdjęciu na głównej stronie mojej witryny!
Zanim wydasz wyrok na swój stary żywopłot, wyłącz emocje. Odejdź na kilka kroków, złap perspektywę i pomyśl szerzej. Zamiast kosztownej demolki ogrodu i sadzenia wszystkiego od nowa, w cenie jednego dobrego sekatora i odrobiny pracy możesz stworzyć unikalną, nowoczesną aranżację, która będzie ozdobą Twojego domu przez kolejne lata!